|
W tym roku mija dziesięć lat odkąd świdnicka Diora odłączyła się od zakładów dzierżoniowskich i stała się samodzielną spółką z ograniczoną odpowiedzialnością. Za rok czeka ją jeszcze piękniejsza rocznica – dwudziestopięciolecie istnienia w Świdnicy. Z jednoosobowym zarządem
Aktualnym właścicielem Diory jest Agencja Rozwoju Przemysłu posiadająca 68% udziałów oraz Towarzystwo Handlowo – Przemysłowe „Unitra” z Warszawy mające 32% akcji. Zarząd spółki jest jednoosobowy. Jego prezesem jest świdniczanin Antoni Moniuszko, który zarządza Diorą od 1977 roku. Jest chyba jedną z niewielu osób, które przez blisko 25 lat sprawowały funkcję prezesa tej samej firmy. Właściwie to on tworzył świdnicką Diorę. Żartuje, że nazywają go tu już dinozaurem. Przede wszystkim eksport Działalność Diory w tej chwili skupia się na produkowaniu obudów do zestawów głośnikowych i całych zestawów głośnikowych. -Produkujemy pod logo własnej firmy dwa zestawy głośnikowe Polarys i Astra. Jednakże ponad 95% naszej działalności nakierowanej jest na eksport. Współpracujemy z wieloma firmami zagranicznymi, przede wszystkim z Niemcami, którym produkujemy obudowy, bądź w oparciu o ich dokumentację i materiały pod ich znakiem firmowym montujemy całe zestawy głośnikowe. Pozostałe 5% działalności to sprzedaż – opowiada Antoni Moniuszko. To dzięki eksportowi Diora może istnieć. Ze sprzedaży własnych produktów w obecnej sytuacji nie utrzymałaby się. Rynek zupełnie zalany został przez wszystkie światowe marki, z którymi świdnicka firma nie byłaby w stanie konkurować, głównie ze względu na sytuację materialną. Firmy te przeznaczają olbrzymie pieniądze na promocję swych wyrobów. Diory nie byłoby nigdy na nią stać. -Nie stać nas na walkę z takimi konkurentami. Nie mamy miliardów na reklamy w telewizji i prasie. Dlatego nastawiamy siły na produkcję dla innych firm i z tego żyjemy– podkreśla prezes.- Różnorodność oferowanych technologii produkcji obudów (folie, okleiny naturalne, powłoki lakierowe kryjące), możliwość montażu gotowych zestawów głośnikowych, jakość i terminowość dostaw - to główne wyznaczniki naszej oferty kooperacyjnej. Bogate doświadczenie w dziedzinie handlu zagranicznego to jeszcze jeden z naszych atutów. Nie zawsze jest różowo Przynajmniej w ubiegłym roku sytuacja była bardzo ciężka i spowodowana tym właśnie, że 95% produkcji przewidzianej jest na eksport. Wtedy nastąpiły olbrzymie ruchy na rynku walutowym i Diora straciła wiele pieniędzy. - Większość kontraktów zawarliśmy w 1999 roku, gdy kurs marki niemieckiej stał o 20% wyżej niż gdy przyszło do realizacji zamówień... Z tytułu niekorzystnego kursu straciliśmy 1 milion 200 tysięcy złotych na przychodach ze sprzedaży, a tym samym odnotowaliśmy stratę w wyniku finansowym – opowiada Antoni Moniuszko. Poziom tej straty miał, niestety, negatywne skutki dla załogi. – Aby utrzymać się na rynku, musieliśmy wdrożyć wiele ograniczeń kosztowych, trzeba też było dokonać częściowej redukcji zatrudnienia - dodaje prezes. Chwiejny rynek walutowy W tym roku sytuacja na rynku walutowym jest także nie najlepsza. Kurs marki spadł jeszcze bardziej, a Diora za pierwsze półrocze 2001 roku w 94% prowadziła działalność eksportową. Prezes Antoni Moniuszko twierdzi jednak, że nie powinno być takich strat, jak w ubiegłym roku. - Wdrożone w ubiegłym roku ograniczenia pozwoliły nam dostosować się do sytuacji panującej na rynku walutowym i staramy się odbudować sytuację finansową. Już uległa ona znacznej poprawie. Choć nie w takim stopniu, by czuć się w pełni zadowolonym - przyznaje prezes. Dodatkowym elementem poprawiającym rentowność Diory są realizowane nowe kontrakty na rynku brytyjskim, które negocjowane były w czwartym kwartale ubiegłego roku. Świdnickiej firmie, podczas rozmów, udało uzyskać pozytywne relacje w stosunku cen do kosztów. Utrzymać zatrudnienie Zakład zatrudnia obecnie 200 osób. Niewykluczone, że stabilna dziś liczba zatrudnionych okresowo będzie zwiększać się zatrudnienie. Ale, niestety, tylko w okresie sezonowym. Sezonowość sprzedaży w Diorze następuje w okresie od sierpnia do grudnia. To jest najbardziej gorący okres w spółce, wypełniony po brzegi produkcją. Martwe są natomiast miesiące wiosenne. Dlaczego? Dlatego, że wiąże się to głównie ze świętami Bożego Narodzenia, kiedy na okoliczność prezentów gwiazdkowych sprzedaje się najwięcej głośników i zestawów. Zamrożone płace Płace osób zatrudnionych w Diorze utrzymują się – jak mówi Antoni Moniuszko - na poziomie przeciętnie kształtującym się w Świdnicy. W ubiegłym roku, gdy sytuacja ze względu na straty finansowe spowodowane niekorzystnym spadkiem na rynku walutowym zrobiła się trudna, nastąpiło tak zwane zamrożenie płac. Przestały one rosnąć. – Zdaję sobie sprawę, że wszystko drożeje, że życie jest coraz droższe, niestety, na razie nie jesteśmy w stanie płacić ludziom więcej. Jestem jednak pełen podziwu dla tej determinacji, z jaką załoga w ubiegłym roku walczyła o istnienie Diory. Było naprawdę ciężko. Mam jednak nadzieję, że sytuacja unormuje się prędzej niż myślimy i będę mógł ludziom podwyższyć wynagrodzenie - mówi prezes.
|