Parszywa trzynastka?
Wpisany przez Sylwia Osojca-Kozłowska

Czy pracownicy Miejskiej Biblioteki Publicznej będą musieli oddać pieniądze, które wypłacone im zostały w ramach tzw. trzynastej pensji? Tego jeszcze nie wiadomo. Wiadomo jednak, że od stycznia 2000 roku przepisy w sprawie wypłacania tzw. trzynastych pensji uległy zmianie, a sprawujący nad instytucjami kulturalnymi kontrolę merytoryczną Wydział Kultury, Kultury Fizycznej i Turystyki nic na ten temat raczej nie wiedział.


Raczej... Bo pracownicy, którzy nie otrzymali trzynastek, zastanawiają się, czy obiecywana wypłata była grą na zwłokę, czy tylko zwykłą niekompetencją urzędników, niepotrafiących właściwie zinterpretować ustawy, która weszła w życie rok temu. – Co oni robili przez cały rok? Dlaczego urzędnicy nie znali tej ustawy? - zadaje retoryczne pytanie przewodniczący Związku  Zawodowego Pracowników Gminnych Jednostek Organizacyjnych podległych Radzie Miejskiej w Świdnicy Jacek Wolszczak.


Wstrzymane w ostatniej chwili
W styczniu informowaliśmy, że „budżetówki” otrzymały podwyżki płac i czekają na wypłacenie nagród za całoroczną pracę – dawnych trzynastek. W tym celu opracowany został specjalny regulamin, nad którym sporo natrudziła się dyrektor biblioteki Krystyna Bartela.
- To właściwie ona wszystko załatwiała. Ona biegała wokół tego. Zrobiła kawał dobrej roboty, regulamin ten miał dotyczyć nie tylko biblioteki, ale także pozostałych jednostek kulturalnych – mówi Jacek Wolszczak. Regulamin trafił do prezydenta miasta Adama Markiewicza, którego podpis decydował o wypłacie nagród. Prezydent regulaminu nie podpisał. 
5 lutego br. nagrody za ubiegłoroczną pracę mieli otrzymać pracownicy Świdnickiego Ośrodka Kultury. Pieniądze były naliczone. Każdy wiedział, ile otrzyma. Nagle okazało się, że nie mogą zostać wypłacone. Dosłownie w ostatniej chwili księgowa otrzymała dyspozycję o wstrzymaniu wypłaty. ŚOK-owcom mówiono wtedy, że pieniądze są, ale brakuje jakiegoś podpisu, by mogły zostać wypłacone. Niektórzy – a każdy wiedział doskonale, ile dostanie – zrobili na tę okoliczność debety w bankach. Teraz muszą je regulować  z pensji.


Czy nie znali ustawy?
- Przez cały rok nam mówiono, że trzynastki będą. Po co w urzędzie prawnicy, skoro ani oni, ani naczelnicy nie potrafią właściwie zinterpretować ustawy? Gdzie oni byli przez rok? Przecież ta ustawa weszła w życie styczniu 2000 roku – pytają zbulwersowani związkowcy, dodając, że w firmie te pieniądze są, ale nie można ich wypłacić. Pieniądze też znajdują się na koncie Muzeum Dawnego Kupiectwa. Jedyną instytucją, która je wypłaciła – bo nie zdążyła zostać ostrzeżona – była Miejska Biblioteka Publiczna. ŚOK o mały włos, a też by wypłacił. Czy pracownicy biblioteki będą musieli  zwrócić pieniądze? W świetle ustawy – tak.
Spośród decydentów na razie nikt nic mówić nie chce. Naczelnik wydziału odpowiedzialnego za kontrolę merytoryczną tych instytucji Danuta Nowicka poproszona o komentarz telefoniczny w miniony piątek nie chciała się wypowiadać. Uznała, że nie jest to rozmowa na telefon.


Inaczej niż przedtem
W tym roku wiadomo, że trzynastka zostanie podzielona na 12 miesięcy i będzie doliczona do miesięcznej pensji. - Ale gdzie nagroda za ubiegły rok? Czy ona nam przepadnie? – pytają pracownicy instytucji kulturalnych. – Dlaczego prezydenci sobie wypłacili nagrody? Dlaczego nie pomyśleli o nas? My nie otrzymamy 15 tysięcy na głowę, tylko przeszło dziesięciokroć mniej. Nasze trzynastki to średnia wyjęta z naszych pensji. Wynoszą od 800 do 1000 złotych – mówią związkowcy. – Proszę napisać, że czujemy się oszukani. Skoro oficjalnie mówi się, że trzynastki zostaną wypłacone (a od 5 lutego minął już dawno miesiąc), a na końcu dowiadujemy się, że coś nie gra, to jak mamy się czuć?
To jednak nie wszystkie pretensje, które mają pracownicy i związkowcy zarazem. Innym bolesnym faktem jest to, że nikt z nimi nawet nie porozmawiał. Nikt nie wytłumaczył, nie przyznał się do błędu. – Wydział Kultury nie wystąpił do nas z żadnym pismem, które tłumaczyłoby zaistniałą sytuację. Przecież to kpina. Skoro na sesji pani Nowicka zapewnia mnie, że pieniądze będą, to dlaczego potem nie tłumaczy się ze swoich słów? – pyta przewodniczący związku Jacek Wolszczak, dodając, że obietnice te słyszał także sekretarz związku Adam Wazdrąg.


Milczenie jest złotem?
- Czy to tak ciężko przyznać się do błędu? Nie ma nic gorszego, jak oficjalne obiecywanie czegoś, a potem wycofywanie się i brak wytłumaczenia takiej decyzji załodze – podkreśla przewodniczący, dodając, że Wydział Kultury nie podejmował żadnych działań. A przecież od chwili, gdy prezydent miał podpisać regulamin ustalania trzynastej pensji i wynagrodzenia, minęło już trochę czasu.
Jak rozwiązana zostanie sprawa ubiegłorocznych nagród, na razie nie wiadomo. Związkowcy jednak podkreślają, że według ich oceny jednorazowe wypłacenie tych nagród zależy w tej chwili wyłącznie od dobrej woli Urzędu Miejskiego w Świdnicy. Do sprawy powrócimy.