"Tu i ówdzie"
Wpisany przez Sylwia Osojca-Kozłowska

Tak zatytułowana jest wystawa, którą oglądać można w mieszczącej się na świdnickim rynku Galerii Fotografii do 26 maja. Składa się na nią około 40 sztuk pięknych fotografii reportażowych, autorstwa  fotoreportera tygodnika "Nowiny Jeleniogórskie"   - Daniela Antosika. Wystawę otwarto pod koniec kwietnia.

 

Fotografia prasowa rządzi się swoimi prawami. "Od strony "kuchni redakcyjnej" wygląda to bowiem tak, że fotoreporter tygodniowo pstryka kilkadziesiąt zdjęć, miesięcznie kilkaset i w tym ogromie tematów, zleceń (aby zilustrować tekst prasowy) zadań ma naprawdę mało okazji, aby zaistnieć indywidualnie. Gdy do tego dodać wymogi czasów i oczekiwania czytelników, którzy chcą zobaczyć miejsce, gdzie rozegrała się strzelanina, twarz rozpaczającej nad grobem dziecka matki, winowajców na ławie oskarżonych w sądzie, a takie to właśnie tematy coraz częściej wchodzą na czołówki gazet, to można powiedzieć krótko: istniej poważne niebezpieczeństwo, że fotoreporter szybko się zmieni w fotograficznego ilustratora" - informuje w katalogu wystawy recenzent prac Antosika Andrzej Buda.
Na  szczęście w przypadku Daniela tak się nie dzieje.  Jest to zapewne zasługa jego bogatej osobowości i silnej wiary w to,  że można
podążać własną ścieżką rozwoju.

Antosik, pracując w redakcji pisma, próbującego ogarnąć wszystkie sfery i przejawy życia, zmuszony jest poruszać się po bardzo różnych płaszczyznach. W jego fotografiach dominują dwa rodzaje prac. O pierwszych, sam  mówi "fotka ma klimat".  Klimat ów zdefiniować jest bardzo trudno. Niejednokrotnie jest to pewien rodzaj melancholii, niedopowiedzenia, zadumania, refleksji - to wszystko uwidacznia się w potraktowaniu tematu czasami  nawet bardzo prozaicznego. Ten klimat stanowi furtkę pomiędzy prozą naszej rzeczywistości - a jej tajemnicą, głębszym wymiarem.


Drugi rodzaj zdjęć tego autora to prace, w  których widać jego specyficzne  poczucie humoru.  Dowcip ten jest bardzo delikatny, istnieje gdzieś w drugim planie. Stanowi grę skojarzeń, obronę przed patosem i
próbą lekkiego zdystansowania sięrównież wobec siebie i uprawianego zawodu. To poczucie humoru ma różne odcienie.  Autor próbuje nam powiedzieć, że motywy śmieszne - bardziej lub mniej- towarzyszą nam prawie codziennie, nawet w sytuacjach bardzo poważnych, oficjalnych, gdzie śmiech, a nawet uśmiech jest nie na miejscu. Sugeruje, że dosyć często sami jesteśmy śmieszni, że występujemy w komicznych rolach i że najbardziej dotyka to tych, którzy się tej śmieszności boją. Najlepiej w tej konfrontacji wychodzą ludzie prości, którzy nie ukrywają swojej śmieszności, bo sami sobie z niej dworują.


Niektóre z zamieszczonych w Galerii Fotografii prac Daniel prezentował już na swych wcześniejszych wystawach. "Kilka krótkich opowieści" przed trzema laty odwiedziła kilkanaście galerii. Rok później z kilku tysięcy robionych przez miesiąc w Armenii zdjęć, Daniel ułożył kolejną opowieść. Pierwszą daleką, egzotyczną podróż. Spotkanie z liczącą 3,5 tysiąca lat kulturą i z dniem dzisiejszym Armenii jest także i na tej wystawie.
Każda z 40 fotografii zebranych pod wspólnym tytułem "Tu i ówdzie", to właściwie osobna opowieść. Choć wiele z prezentowanych na wystawie fotografii można śmiało lokować w sferze reportażu, są one jeszcze czymś więcej. Wybieranie z tysięcy robionych zdjęć. Okruchy  codzienności weryfikowane przez odkładający się czas. Czas zatrzymywany dla siebie. Żeby pamiętać i przypominać go innym.
Niespożyta aktywność autora, ciekawość otaczającej nas rzeczywistości nie pozwalają mu przejść obok obskurnego podwórka, na którym niczym świeżo rozkwitłe kwiaty, przyciągają wzrok suszące się po praniu
biało- czerwone flagi. Potężna koparka i człowiek z kilofem, wysyłający w niebyt stary budynek. Przez lata czyjś dom. Pamięć pokoleń, po których, być może zostanie tylko ta właśnie, jedyna fotografia. Wyblakłe barwy czasów świetności, zmienione na czarnobiały fragment ceglanej  ściany. Zatrzymane przez pozornie beznamiętne oko kamery.
Tematem może być zresztą wszystko. Ważne, by poczuć niepowtarzalność chwili i być z aparatem  również i tam, gdzie z pozoru nie dzieje się nic. Ważny jest nastrój, klimat i wieczna gotowość fotoreportera. I co istotne, fascynacja powodująca, że z pozoru "normalne", codzienne zdarzenia nabierają uniwersalnego wymiaru. Swoją najnowszą warstwę dwudziestosześcioleni dziś Daniel zdaje się wciąż powtarzać zdanie, wypowiedziane przed kilku laty: "Wiem, że to dopiero początek. Do sfotografowania mam jeszcze wszystko".   W chwili obecnej właśnie układa nowe fotograficzne historie.
Gorąco zapraszam do obejrzenia tego niezwykle ciekawego zbioru prac, które zebrał autor "Tu i ówdzie". Galeria Fotografii, czynna codziennie oprócz poniedziałku w godz. 12.00-18.00.