Jeszcze Polska nie zginęła, póki my… kupujemy.
Wpisany przez Sylwia Osojca-Kozłowska

I jest w tym z pewnością cień prawdy, dlatego między innymi akcja spektaklu „mejdin polen”, jaki wystawiono na deskach świdnickiego teatru toczyła się w galerii handlowej, a młodzi aktorzy przedstawiając swój pogląd na otaczającą ich rzeczywistość – aby to uwypuklić - jeździli po scenie wózkami sklepowymi.

„To przedstawienie nie ma żadnego przesłania, nie przestrzega żadnych zasad” – zaśpiewały dwie dziewczyny parodiując księdza odprawiającego mszę… Czyżby na pewno nie miało przesłania? Miało i to bardzo ważne. Młodzi ludzie biorący udział w spektaklu mejdin polen  nie bezpośrednio, ale dość często zwracali uwagę widza na dwa ważne polskie problemy, na tle których dochodzi w ostatnich latach do społecznych kłótni.  Jednym z nich jest religia, dlatego podczas spektaklu usłyszeliśmy niejedna aluzję odnoszącą się do polskiego katolicyzmu, drugi problem  zaś stanowi konsumpcjonizm, a ściśle mówiąc shopping… Nieustający shopping, o którym od czasu do czasu przypominają nam media, nagłaśniając walkę z nim, w jaką zaangażował się  polski Kościół. Walkę m.in. o to, by w niedzielę hipermarkety były nieczynne. Bo to właśnie w nich wiele osób lubi „święcić dzień święty”. Być może przyczyną tego  jest– jak niektórzy próbują tłumaczyć – odreagowanie czasów, gdy w sklepach można było kupić tylko ocet i zapałki. A może jest to po prostu nowy polski trend.  Może właśnie tak jest cool – jak powiedziałaby współczesna młodzież. Dziś Polacy, jak wynika z  badań marketingowych, najchętniej spędzają wolny czas na zwiedzaniu… galerii handlowych, obecnych prawie już w każdym średniej wielkości polskim mieście. Galerię taką zwiedzała także grupka maturzystów,  w których wcielili się młodzi świdniczanie biorący udział w projekcie edukacji teatralnej realizowanym przez Świdnicki Ośrodek Kultury, którego efektem był spektakl „mejdin polen”.  Wizyta w centrum handlowym była główną atrakcją wycieczki-pielgrzymki, na którą uczniowie udali się, by pomodlić się o… No właśnie o co?
„Jedziemy w intencji, żeby się pomodlić, Żebyśmy wszyscy maturę zdali i żebyśmy wszyscy gdzieś pracę w Anglii znaleźli. Tak, tak… Kto jest z nami? Nasza Pani katechetka jest z nami… Teraz akurat nie ma jej. Shopping robi” – mówi jedna z bohaterek spektaklu telefonując z galerii do radia, którego nazwa ze sceny nie pada, ale którą wszyscy podświadomie dobrze znają.
Inna dzwoniąca z wycieczki do mamy mówi: „Zaraz będziemy zwiedzać… Co.. nie kościół, galerię. Nie, nie tu nie ma żadnych obrazów. Mamo! Jak to jaką galerię. Handlową.”
Podczas tego niekończącego się shoppingu, jaki obserwujemy  na scenie, świdnicka młodzież zwraca uwagę widza na kolejne problemy, wyjęte żywcem z rzeczywistości jaką codziennie relacjonują choćby media. Problemy, które młodzież żywo opisuje w Internecie – brak uczuciowości, wrażliwości,  kłopoty ze znalezieniem pracy, molestowanie seksualne w pracy i podczas jej szukania… Podczas spektaklu padają słowa o zacofaniu Polen, o jej hipokryzji, braku perspektyw dla młodych ludzi, zastoju, jaki młodzież zauważa w tym kraju.  Jest też depresja, rezygnacja, smutek i wściekłość na otaczającą rzeczywistość. W swoistym credo nienawiści – padają mocne słowa:
„…Nienawidzę nawiedzonych księży. Nienawidzę polityków. Nienawidzę pomników papieża… Nienawidzę tych gównianych restauracji… zwłaszcza Mc Donald’s… - wyznaje wściekle młody chłopak odpalając bombę, bo ma dość otaczającej go rzeczywistości, w której jego problemy są niezauważane i marginalizowane.  Czy przesadził? Nie, z pewnością nie.
Słowa padające ze świdnickiej sceny, codziennie wyczytać można z komentarzy, jakie w Internecie zostawia współczesna młodzież. I nie tylko młodzież. Nie tylko bowiem ona ma dość wypływającej zewsząd hipokryzji, zacofania, nietolerancji i wojen religijnych, które zaczynają toczyć się w Polen.  Czy wybuchająca bomba jest symboliczna? Czy ma być przejawem buntu – głośnym krzykiem – dość? Z pewnością tak. Ale w Polsce rzeczywistej i realnej  bunt jednak nie wybucha, choć niezadowolonych są miliony. A jednak miliony Polaków pozostają w swej ojczyźnie… Choć czasami sami nie wiedzą, dlaczego.  „Nie pytaj mnie, dlaczego jestem z nią. Nie pytaj mnie, dlaczego z inną nie” – słyszymy na zakończenie sztuki piosenkę Republiki napisaną przed wielu laty. I jakże nadal aktualną…
W spektaklu wystąpili… w roli dziennikarki radiowej – wystąpiła Agnieszka Szymkiewicz z Radia Wrocław. Nagranie radiowe wykorzystane w jednej ze scen był autentycznym fragmentem audycji radiowej, jaką Agnieszka nagrała z młodymi świdniczanami pytając ich o tak ważne sprawy jak patriotyzm i przesłanie sztuki.