|
Kilka groszy mniej w przetargu zdecydowało o tym, że dziś Świdnica tonie w śmieciach. Miejski Zarząd Nieruchomości wyłonił nowego odbiorcę śmieci dla mieszkań komunalnych, a także wspólnot, którymi zarządza. Została nim firma Alva sp. zoo. Dla ludzi mieszkających w kamienicach miało nic się nie zmienić. Jedynie kolor koszy na podwórkach. Zamiast zielonych ZOM-owskich na tydzień przed 1 września, bo o tego dnia Alva miała rozpocząć świadczenie usług na rzecz wspólnot i mieszkańców komunalnych, pojawiły się nowe niebieskie kubły. I na tym praktycznie się skończyło. Teraz kosze stoją niewybierane, a śmieciowe górki rosną dookoła nich.
Wtorek to dzień, w którym odbierane są poweekendowe śmieci we wspólnotach mieszkaniowych administrowanych bądź zarządzanych przez MZN. Od wczoraj kubły zapchane ponad normę stoją i śmierdzą niewybrane na podwórkach i przy ulicach. Wkurzeni właściciele mieszkań dzwonią do MZN. I co słyszą? Ano to, żeby nie przesadzać, bo nowa firma na pewno do godziny 15.00 śmieci wybierze. Tak przecież jest w umowie. Ale ani we wtorek do 15.00, ani jeszcze w środę do godz. 11.00 śmieci nie zostały wybrane. Właściciele mieszkań przy posesjach położonych wzdłuż ulicy Sikorskiego są wściekli.
– U nas śmieci odbierane były zawsze o czwartej rano – mówią mieszkańcy wspólnot położonych wzdłuż ulicy Sikorskiego w Świdnicy. I ZOM jaki był taki był, ale dość dobrze wywiązywał się ze swoich zadań. A gdy nie wybrał śmieci, to wystarczył jeden telefon i za godzinę – podjeżdżała śmieciarka. Dziś toniemy w śmieciach, które wczoraj powinny być zabrane. A MZN mówi, byśmy nie przesadzali. My przesadzamy? My żądamy należytych usług, za które przecież co miesiąc płacimy. Ale MZN nie ma pretensji do ALVY, bo przecież też sam działa identycznie…
- Jakie MZN wyciągnie konsekwencje wobec firmy ALVA – pytam pani, która jak większość osób odbierających telefony w MZN-ie nie potrafi telefon kulturalnie przedstawić się przez słuchawkę – mimo tego, że ja jako strona druga regularnie to robię. To – tak na marginesie niezwykłe, że w XXI wieku mamy w mieście firmy (i są to w dodatku spółki miejskie), których pracownicy mimo licznych szkoleń, nie znają elementarnych zasad kultury i zachowują się, jakby odbierały swój prywatny domowy telefon, mówiąc zwykłe „słucham” lub „zarząd wspólnot” słucham. – Żadnych konsekwencji nie wyciągnie - odpowiada szczerze – mi żeński jak można ocenić po głosie zarząd wspólnot i dodaje: - Przecież nie będę pani kłamać. Ta firma ma dwa tygodnie na to, by wdrożyć się i opanować trasy w Świdnicy. Po dwóch tygodniach będziemy podejmować jakieś kroki – mówi mi zarząd wspólnot. -Jakie konsekwencje wyciągnie wobec niej MZN, bo przecież usługa, za którą płacimy nie została wykonana w ustalonym terminie? – pytam. I słyszę odpowiedź, że na razie nie wiadomo. – A czy to znaczy, że przez te dwa tygodnie będziemy tonąć w śmieciach? – zadaję kolejne pytanie mając to nieszczęście, że też mieszkam we wspólnocie administrowanej przez MZN. – Niech Pani nie przesadza – odpowiada mi poirytowany już moimi pytaniami - bo przecież to nie ja pierwsza dziś dzwonię w tej sprawie i to znowu w końcu ja dzwonię i czegoś znowu od niego chcę - zarząd wspólnot. Dobrze wiec postaram się nie przesadzać, choć nie mogę dziś otworzyć okna, bo nieodebrane od tygodnia śmieci naprawdę śmierdzą coraz bardziej. O godz. 10.00 wybieram się do sąsiednich wspólnot położonych przy ulicy Sikorskiego i administrowanych bądź zarządzanych przez MZN by sprawdzić, czy to tylko ja rzeczywiście przesadzam.
– Dzwoniliśmy do MZN od wczoraj. U nas także śmieci nie odbierane są od tygodnia i nie ma już gdzie ich składować – mówi mi pan Piotr i pokazuje mi górę worków, ustawionych obok kubłów. – Mam nadzieję, że śmieciarze zabiorą także te śmieci, które leżą poza koszami, bo jeśli tego nie zrobią, to my naprawdę zrobimy aferę – dodaje poirytowany mężczyzna. Pytam, czy słyszał o tym, że firma Alva ma dwa tygodnie na to, by wdrożyć się w obsługiwaniu świdniczan i że MZN nie wyciągnie raczej od niej żadnych konsekwencji mimo iż nie wykonała usługi, za którą płacą właściciele. – Co? Przecież to kpina. Ta firma już od połowy sierpnia rozwoziła kubły po mieście, wiec miała wystarczająco dużo czasu na rozpoznanie tras. Do mojej wspólnoty kosze trafiły tydzień przed 1 września, podobnie jak zawiadomienie MNZ o zmianie odbiorcy odpadów. Wybrane były przez Alvę tylko raz. Dziś mija 7 dzień od ostatniego opróżnienia śmieci. Na podwórku psujące się śmieci śmierdzą coraz bardziej. – Nie wiem, czy dziś te śmieci zostaną na pewno wybrane do 15.00 – wyznaje szczerze zarząd wspólnot. Po prostu - bez komentarza!
PS. Nie udało mi się mimo kilkunastu prób w ciągu 5 godzin, dodzwonić do firmy ALVA i porozmawiać o problemie z osobą kompetentną.
|